Jak to się wszystko zaczęło - inspiracja do napisania książki
Wiele lat temu, siedząc przy ognisku w sercu dzikich gór Sierra Nevada, pod kopułą milionów gwiazd Drogi Mlecznej, uświadomiłem sobie fakt, że w tym właśnie momencie przeżywam coś, co mogę nazwać pełnią życia. Jeden z bohaterów tej książki, niedźwiedź, tak to ujął w swojej pieśni:
„Czy dostrzegasz migocące punkty gwiazd, w których przecież tkwi Absolut; wszakże ich blask na nieboskłonie, tu, na szczycie mej ulubionej góry, jest dla mnie widokiem, dla którego warto żyć. Tej pełni życia nie zauważasz, gdy sama wpada ci w ramiona…”.
W kilkudziesięciu rozdziałach tej książki chciałem zapisać, bez rozwodzenia się i rozpływania w nadmiernym słowotoku, te fragmenty egzystencji jednego człowieka, które budują całość życia, być może nawet to, co można nazwać pełnym życiem. Nawet jeśli borykamy się z dramatami i tragediami, rozczarowaniami, codziennymi niepokojami i niepewnościami, to właśnie te chwile szczęścia mówią wprost, że warto żyć. W kołowrocie pracy, obowiązków, imperatywów, rutynowych zachowań, politycznych kłótni, moralnych kanonów i zalewu informacyjnego trzeba czasem przystanąć i zachwycić się kwitnącym bzem, zapachem powietrza po wiosennej burzy, dotknięciem ukochanej osoby czy też Obłokiem Magellana na aksamitnym tle nieskończonego kosmosu. A także zatopić w medytacji nad własną egzystencją we wszechświecie… To właśnie te momenty tworzą pełne życie.
Dedykacja z początku książki:
Ta książka powstała w celu przekazania mojemu wnukowi Orsonowi (a być może także następnym pokoleniom) kim był jego dziadek, jak żył i myślał w jego czasach. Bardzo mi brakuje jakichkolwiek notatek pozostawionych przez moich pradziadków czy jeszcze wcześniejszych przodków; właściwie nic o nich nie wiem. A na moją osobowość, charakter i pragnienie zajęcia się pisaniem mieli wpływ moi rodzice, Krystyna i Ryszard, moje córki, Adriana i Amy, moja siostra Magdalena Drużdżel oraz jej córka Maja i syn Kai, moi kuzyni Tadeusz, Jerzy i Bogdan Puchaczowie, moje dziewczyny z lat młodości: Kasia Kryńska, Basia Zawadzka, Renia Podhorodecka i Andrea Babochay, moja ostatnia miłość Veronica Reyes, moi przyjaciele z ław szkolnych – Maciej Ossowski, Krzysztof Zawitkowski, Waldemar Moszczyński i Władek Szafrański, mój przyjaciel (i szwagier) Jacek Kryński i mój przyjaciel Piotr Dąbrowski. Oraz wszyscy profesorowie, pisarze, poeci, fizycy, filozofowie, kosmologowie i intelektualiści, którzy mnie kształtowali przez całe życie.
Jesteś zainteresowany? Oto trzy rozdziały w całości:

W oczach samego siebie jestem człowiekiem, jednostką biologiczną, która przedziwnym zbiegiem okoliczności powstała wskutek połączenia materiału genetycznego mego ojca z materiałem genetycznym mojej matki…

“Słuchaj, dobry człowieku, tego starego niedźwiedzia, który powie ci tylko prawdę, ponieważ my, niedźwiedzie, nigdy nie kłamiemy, a tylko czasem próbujemy przechytrzyć innych, a kłamstwo nie jest nam znane, gdyż nie mamy dla niego żadnego zastosowania…”

O siódmej czterdzieści jeden obudziłem się do głośnego chóru kwaczących dzikich kaczek siedzących w towarzyskich rzędach na dachu mojego domu przy ulicy Dilworth, blisko Zatoki Meksykańskiej
- Książka jest dostępna w:
- bonito.pl
- dressler.com.pl
- czytam.pl
- empik.com
- Gandalf.com.pl